Historie sukcesu

Laura Hołowacz

Zawsze chciałam więcej

Laura Hołowacz, prezes i współzałożycielka firmy spedycyjnej CSL, inicjatorka odbudowy Starej Rzeźni na Łasztowni, Ambasadorka Szczecina, żeglarka opowiedziała nam jak rozpoczęła swoją działalność biznesową. Czego morze uczy w biznesie? I co to znaczy być niezależną?

W dzieciństwie sporo przebywałam z babcią i dziadkiem. To był czas beztroski, biegałam po łąkach i polach w Ińsku, z którego pochodzę. W wieku 16 lat dzięki szkole, do której chodziłam a mianowicie dzięki Technikum Ekonomicznym nr 2 w Szczecinie, zaczęłam żeglować. W okolicach 18 lat pływałam regatowo z moją przyjaciółką Nelą, a potem pływałam już sama. W międzyczasie poza patentem żeglarza, zrobiłam patent sternika. Zaliczyłam rejsy po Bałtyku i Morzu Północnym, brałam udział w Tall Ships Races. Męża poznałam na obozie żeglarskim, nad Jeziorem Wicko. Woda, żeglarstwo to była więc moja młodość, pasja i przygoda. Myślałam nawet przez chwilę o karierze żeglarskiej. Jednak poczułam, że ciągnie mnie dalej. Morze uczy pokory, siły, charakteru. Morze spowodowało, że zaczęłam szukać niezależności.

Od księgowości po własny biznes

Wpływ na wybór studiów i kariery miała m.in. moja mama, która była księgową. W tamtym okresie wybór szkoły i uczelni był podyktowany znalezieniem dobrej pracy. Dlatego też postawiłam na ekonomię. Studia były już związane z transportem drogowym, z elementami transportu morskiego i kolejowego. Na uczelni prowadziłam Koło Naukowe Transportu. Po każdym spotkaniu pozostawała wiedza i co raz większe zainteresowanie tą tematyką. To stało się podstawą do wyboru pracy. Pracę w C. Hartwig rozpoczęłam od… księgowości. Tak spędziłam pierwsze trzy miesiące. Bardzo się tam nudziłam – 20 minut pracy dziennie to była dla mnie tragedia (śmiech). Zostałam przeniesiona do spedycji. Bardzo dobrze wspominam ten czas. Miałam świetnych kierowników i zespół ludzi, z którymi pracowałam.

CSL jest moją piątą pracą. W poprzedniej się nie rozwijałam. Nabyłam wiedzę, ale nie szłam do przodu. Tak powstał pomysł, by rozpocząć własną działalność i pojawił się CSL. Zaczynałam właściwie od zera, od 12 tysięcy złotych kapitału. Pomogli mi, m.in. Edward Osina, Jan Gackowski i Stanisław Kordyka. Dla mnie to było ogromne szczęście, że ich spotkałam, że mnie wsparli i że dzięki nim robię to co chcę. CSL działa już ponad 26 lat. Marzenia są, jest ich dużo, ale na co dzień staramy się zabezpieczać naszą pracę, utrzymywać grupę pracowników – obecnie jest to 56 osób. Cały czas się rozwijamy, inwestujemy, edukujemy.

Z miłości do Starej Rzeźni

W moim zawodzie wspaniałe jest tworzenie, kreowanie pewnych rzeczy, praca z ludźmi, również rozwój logistyki. To, że jestem samodzielna i nie muszę mówić nikomu co robię i jak robię. Jako firma nie koncentrujemy się na tym co robią inni. Bliskie jest nam pionierskie myślenie, tworzenie czegoś nowego. Ryzyko jest w każdej działalności biznesowej, ale jak mam plan, to działam. Wyniosłam to żeglarstwa, tego nauczyło mnie morze.

Łasztownia to przepiękne miejsce z duszą. Żeby otworzyć tu siedzibę CSL to tak naprawdę zamysł był biznesowy – nie mieściliśmy się już w siedzibie Calbudu przy ul. Kapitańskiej 2. Przyszły fundusze Jessica, kredyt na 20 lat, niskooprocentowany. Mój kolega Zbigniew Antonowicz pokazał mi budynek Starej Rzeźni. Zakochałam się w nim i poszło. Po drodze poznałam bardzo dużo fajnych ludzi, mieszkańców Szczecina. Czuję się tutaj szczęśliwa i cieszę się, że na zewnątrz bardzo wiele rzeczy się zmienia. Są bulwary i morskie Centrum Nauki, restauracje, marina. To miejsce żyje! A my razem z nim.

 

Prestiż  
Kwiecień 2024